Jukatan – co warto zobaczyć. 16 najpiękniejszych miejsc

Co warto zobaczyć - Jukatan

Półwysep Jukatan jest najbardziej popularną częścią Meksyku. Trudno się dziwić – jest przepiękny! Znajdziesz tu cudowne, karaibskie plaże, urokliwe miasteczka, cenoty i ruiny. Dodaj do tego meksykańskie jedzenie, trochę margarity i mieszankę idealną masz gotową 😉. 

Dzisiaj chcemy pokazać Ci perełki Jukatanu, miejsca, które na pewno Cię zaciekawią i zostaną w Twoim sercu na dłużej. Zaczynamy! 


Cancun  

Dla turystów Cancun oferuje głównie dwie opcje: jest bazą wypadowo – przesiadkową, albo kurortem pełnym hoteli. Nie zmienia to faktu, że to miasto ma trochę do zaoferowania. Przede wszystkim: 

PLAYA DELFINES 

Jedna z piękniejszych plaż jakie zobaczysz w życiu. Dla wielu najpiękniejsza na świecie. Trudno uwierzyć, że ocean naprawdę może mieć taki kolor – jakby ktoś nałożył filtr. Plaża długa, piaszczysta. A w dodatku tuż obok można kupić litr Margarity za 150 pesos (+\- 30 zł). Popijanie drinka na takiej plaży – bezcenne. 

MUZEUM PODWODNE 

Stosunkowo droga atrakcja, jednak zdecydowanie warta ceny. Można nurkować, snorkelingować albo wybrać łódź ze szklanym dnem. Ceny zaczynają się od 40 dolarów (150 zł), a za najdroższe wycieczki zapłacicie 200 dolarów (750 zł). 

PARQUE DE LAS PALAPAS

Bardziej skwerek niż park. Bardzo klimatyczne miejsce, w którym można zjeść dania kuchni meksykańskiej. Jest duża szansa, że zobaczysz tam też pokazy lokalnych artystów. 

Isla Mujeres  

Zapiera dech w piersiach! Playa Norte to lazurowy ocean, biały piasek, palmy, jednym słowem: Karaiby! Znajdziesz tam raj na ziemi.  

Aby objechać tę niedużą wyspę można wypożyczyć meleksa. Odradzamy korzystanie z taksówek: w centrum bez problemu da się wszędzie dojść, a zwiedzanie meleksem to dodatkowa zabawa.  

Jak się dostać na wyspę? 

Wsiądź w busa lub taksówkę do Puerto Juarez w Cancun, stamtąd weź prom (65 zł za bilet w obie strony). 30 minut (muzyka na żywo gratis) i jesteś na wyspie.  

Puerto Morelos 

Znajduje się jedyne 40 km od Cancun. Urokliwa mieścinka, dużo mniejsza i spokojniejsza niż Cancun czy Playa del Carmen. Miasteczko można podzielić na dwie części – jedna przy oceanie, druga oddalona o 4 km od plaży. Oddzielone są od siebie terenami podmokłymi (możesz tam nawet spotkać krokodyle).  

Większość restauracji, barów czy sprzedawców wycieczek znajdziecie w części bliższej oceanu. Jest to także część dużo droższa, jeśli chodzi o noclegi. 

Przespaceruj się po plaży, weź maskę do nurkowania w rękę i zrób swój własny snorkeling. Wystarczy, że oddalisz się od brzegu nie więcej niż dziesięć metrów i już możesz zobaczyć magiczne rzeczy w oceanie. Naprzeciwko anteny (przy molo skręć w lewo, znajdziesz ją po ok. 300m – na pewno nie przeoczysz), w oceanie, znajduje się też mała cenota. Warto się pobawić i spróbować ją odnaleźć. 

Możesz również wykupić wycieczkę ze snorkelingiem czy wycieczkę dla miłośników wędkarstwa u lokalnych przewodników. 

Playa del Carmen 

Poza Tulum, jest to zdecydowanie najbardziej turystyczne miejsce w Meksyku. Można tutaj znaleźć dosłownie wszystko. Nawet w czasie pandemii puby i kluby otwarte były do rana. Plaże ciągną się dziesiątkami kilometrów i mają wszystko co potrzeba: biały piasek, palmy i niesamowite odcienie wody. 

O turystycznych plażach przeczytacie wszędzie, dlatego my polecimy miejsce, gdzie nie ma tłumów i gdzie będziesz mógł cieszyć się rajem tylko dla siebie – Playa Esmeralda. Przy plaży znajduje się też niewielka cenota. Świetna alternatywa na schłodzenie się w upalne dni.  

Isla Cozumel 

Prom kosztuje 100 zł w obie strony. Isla Cozumel jest znacznie większa niż Isla Mujeres, dlatego warto tutaj wynająć auto, skuter lub meleksa. 

Południowa część wyspy jest typowo turystyczna, ma mnóstwo pięknych plaż i płatnych beach barów. Z kolei północ jest dzika, dziewicza i niezamieszkała. My wybraliśmy poranki na północy (niezapomniane wschody słońca) oraz wieczory na południu, z rumem (tańszy niż wino!), przy zachodzie słońca. 

Na tej wyspie naprawdę warto skusić się na snorkeling. Znajduje się tutaj przepiękna rafa koralowa, druga największa na świecie. Zobaczyć tak wielki, zapierający dech w piersiach, podwodny świat, było jednym z najlepszych doświadczeń w naszym życiu.  

Wybraliśmy firmę Cacho, Snorkel Adventure. Zapłaciliśmy 600 pesos (120 zł) za pięciogodzinną wyprawę łodzią, podczas której snorklingowaliśmy w trzech różnych miejscach, odpoczywaliśmy (z guacamole i piwem w ręce) na rajskiej plaży, przyglądając się pływającym dookoła nas płaszczkom. 

Przewodnicy posługują się zarówno hiszpańskim, jak i angielskim, więc firma poza odebraniem z hotelu, transportem, ekwipunkiem i wyżywieniem, gwarantuje również dużo dobrej energii i jeszcze więcej ciekawostek. Szczerze polecamy! 

Cenote Azul 

Tuż obok Playa del Carmen znajdziesz niesamowitą cenotę, która znajduje się w dżungli. Dojazd to kwestia piętnastu minut samochodem lub dwudziestu busem (cena 5 – 6 zł). Wstęp kosztuje 24 zł.  

Na miejscu znajduje się metrowy pomost do skoków do wody oraz około pięciometrowy klif, z którego również można skakać. Czysta woda, zieleń i iguany – wszystko to możesz spotkać w tym rajskim miejscu.  

Do tego mały sklepik, w którym kupisz wodę czy przekąski. Polecamy wybrać się z rana, ponieważ w okolicach południa zaczynają zjeżdżać się tu turyści i już nie jest tak „dziko, miło i przytulnie”. 

Tulum 

Tulum to jedno z bardziej znanych miejsc w Meksyku. Spotkacie tam ludzi z całego świata. Nie jest duże, polecamy więc zwiedzanie wypożyczonym rowerem. Koszt to około 200 pesos za dzień, a niektóre hostele oferują wypożyczenie nawet za 100 pesos (ok. 20 zł). 

Rowerem łatwo dojechać do ruin (odległość z centrum miasta to ok. 4 km). Wstęp kosztuje 16 zł od osoby. Warto je odwiedzić, choćby ze względu na to, że są to jedyne ruiny w Meksyku, które znajdują się nad oceanem. 

Kilometr od ruin znajduje się kultowa Playa Paraiso (Rajska Plaża), idealna, żebyś zrelaksował się na słońcu czy popływał w oceanie. W licznych beach barach znajdziesz spory wybór drinków i przekąsek. 

Na plaży możesz również wynająć łódkę – jest to kolejna okazja na snorkeling i zobaczenie żółwi; dodatkową atrakcją jest obejrzenie ruin znajdujących się na klifach z innej perspektywy – z poziomu wody. 

Droga z plaży do miasta jest bardzo wygodna – praktycznie cała długość trasy to ścieżka rowerowa. 

Pokręć się trochę po uliczkach Tulum, wczuj się w tutejszy klimat i poszukaj streetfoodowego jedzenia, które jest tu i tanie, i bardzo smaczne. 

Ruiny Coba + Cenoty Tankach – Ha i Choo – Ha 

Dużym plusem ruin Coba jest to, że znajdują się one w dżungli, co sprawia, że zmierzając do kolejnych punktów, możesz poczuć się trochę jak Indiana Jones.  

Istnieją dwie opcje: zwiedzanie obszaru archeologicznego na piechotę oraz wypożyczenie roweru (ok. 18 zł od osoby). Jeśli wybierzesz opcję numer jeden i w trakcie drogi stwierdzisz, że te odległości to jednak dla Ciebie za dużo, istnieje możliwość wynajęcia rikszy. Objechanie całości rowerem zajmuje około 50 – 60 min. 

Ruiny Coba słyną również z możliwości wspinania się na nie. Zobaczenie dżungli z perspektywy czubka piramidy Majów musi być czymś niezwykłym. Obecnie, ze względu na stan epidemiologiczny, możliwość wspinaczki została zablokowana. Trzymamy kciuki za powrót do normalności, bo wspinaczka na piramidę jest jedną z tych rzeczy, które najmocniej przyciągają turystów. 

Trzy kilometry od ruin znajdują się dwie cenoty: Tankach–Ha i Choo–Ha. Na obydwie wystarczy jeden bilet wstępu (20 zł od osoby) W Tankach–Ha znajdziecie platformy do skakania. Możecie wybrać 5 lub 10 metrową.  

W Choo–Ha możliwości skakania nie ma, ta cenota jest jednak bardzo urokliwym miejscem, dobrym do popływania, a także do spędzenia czasu z dziećmi (znajdziecie tu naturalne, płytkie brodziki, co jest niespotykane w cenotach, które zwykle są bardzo głębokie) 

Valladolid + Cenota Suytun 

Kolejne urokliwe miasteczko – idealne na spacer. Znajdziesz tam uliczki z kolorowymi domkami, okazały kościół i bardzo ładny, zielony skwerek. Do tego w samym środku miasta znajduje się cenota! Wstęp to jedyne 30 pesos, czyli ok. 6 zł. W pobliżu cenoty mieści się typowy meksykański „mercado” – targ, gdzie miejscowi codzienne robią zakupy. Koniecznie tam zajrzyj i kup przepyszne mango czy awokado. 

8 km od Valladolid, znajdziesz Cenotę Suytun. Jedna z bardziej znanych cenot w Meksyku. Znajduje się tam platforma, na którą w okolicy południa, w słoneczne dni, padają promienie słońca.  

* Ze względu na stan wody platforma bywa czasami zalana, warto o tym pamiętać zanim ubierzecie się w najlepsze ciuchy do sesji zdjęciowej. 

** Wstęp do cenoty kosztuje 120 pesos (ok. 24 zł od osoby). 

*** Ciekawostka, która może Was rozczarować: cenota to naturalny zbiornik wody z podziemi. „Cenota” Suytun to jedynie jaskinia sztucznie wypełniona wodą przez lokalnego biznesmena, który zbudował również platformę do zdjęć. 

Chichen Itza + Cenote Ik Kil 

Chichen Itza to jeden z siedmiu nowych cudów świata. Obszar dużo bardziej przygotowany „pod turystów” i mniej dziki niż np. ruiny Coba. Największe wrażenie robią Piramida Kukulkana oraz stadion do gry ulama, charakterystycznej dla ówczesnych Majów. Znajdziecie tam też inne perełki, np. ruiny obserwatorium czy cenota, w której składano bogom w ofierze dziewice. Cena robi się tu już niestety bardziej europejska – koszt to 100 zł za osobę. 

Zaraz obok Chichen Itza znajduje się Cenota Ik Kil, jedna z lepiej przygotowanych dla turystów cenot. W związku z tym i koszt wstępu jest jednym z wyższych – 150 pesos (ok. 30 zł od osoby). Można wykupić również droższy bilet (350 pesos). W jego cenie zawarty jest dodatkowo posiłek.  

Cenotę otaczają ogrody z przecinającymi je ścieżkami. Są tam również przebieralnie, toalety i szafki, w których można zostawić swoje rzeczy. 

Sama cenota robi niesamowite wrażenie. Schodzi się do niej całkiem głęboko, a na jej ścianach zwisają liany. 

Isla Holbox 

Cudowna wyspa, na której możesz podziwiać różne gatunki ptaków, snorkelingować z największymi rybami świata, czy zobaczyć efekt bioluminescencji. Do tego rajskie plaże, brak asfaltowych dróg – klimat jest niepowtarzalny.  

Wyspa jest oddalona od Cancun o ok 140 km (około dwie godziny jazdy autem) + prom na wyspę za 80 zł w obie strony. Polecamy Ci się tam wybrać i spędzić przynajmniej jedną noc. 

Zanim podejmiesz decyzję o wybraniu się w to bajkowe miejsce, koniecznie sprawdź prognozę pogody. Ze względu na brak asfaltowych dróg, gdy pada, raj na ziemi zamienia się w jedną, wielką kałużę. 

Mahahual 

Pamiętasz Puerto Morelos? Mahahual jest bardzo podobną miejscowością. Piękne miejsce do plażowania, snorkelingu oraz nurkowania. Jedyna różnica to „trudny” dojazd. Aby się tam dostać trzeba przejechać 60 kilometrów drogą wiodącą przez absolutne pustkowie.  

Jest to magiczne miejsce, z bardzo małą liczbą osób – zwłaszcza teraz, w czasie pandemii- idealne na relaks. Kiedy ogromne statki wycieczkowe wrócą na ocean, można spodziewać się, że przynajmniej kilka razy w tygodniu, tysiące uczestników rejsów będą oblegać tę małą mieścinkę. 

Bacalar 

Bacalar – laguna siedmiu kolorów. Do tej pory mówiliśmy głównie o miejscach znajdujących się przy morzu. Bacalar to laguna, więc w końcu mamy do czynienia ze słodką wodą.  

To miejsce zyskało sławę przez swoje niezliczone odcienie niebieskości. Woda jest krystalicznie czysta, miejscowość doskonale przygotowana dla turystów. Wspaniałe miejsce, aby spędzić dzień, weekend a nawet cały tydzień. 

*aktualnie, przez liczne deszcze i huragany laguna wygląda bardziej jak jezioro. Nie ma wielu kolorów, a te które się przebijają bardziej przypominają zieleń niż lazur (stan na początek roku 2021) 

Rio Lagartos  

…czyli różowe jeziorko i flamingi. Zaczniemy od tego, że jest bardzo duża szansa, że podczas wycieczki jezioro wcale nie będzie różowe jak na zdjęciach, a flamingi zobaczysz jedynie z odległości około 300 metrów. Cena wycieczki to minimum 1000 pesos (200 zł) za łódkę 6 osobową, a całość trwa 2 – 3 godziny. Lokalizacja również nie jest specjalnie dogodna, ponieważ jezioro znajduje się o trzy godziny drogi z Cancun lub półtorej godziny z Valladolid. 

Mimo powyższego „ryzyka i niedogodności”, naszym zdaniem zdecydowanie warto wybrać się na tę wycieczkę. Po drodze do siedliska flamingów możesz obserwować liczne gatunki ptaków. Dodatkowo, gdy przewodnik zobaczy krokodyla, to postara się podpłynąć, tak żebyś mógł obejrzeć tego gada. 

„Jezioro”, a tak naprawdę zbiornik fabryki soli, ma różne kolory, w zależności od pory dnia i roku. Dużo zależy także od tego jakie jest nasycenie wody solą w danym momencie. Jeśli będziemy mieć szczęście – zobaczymy różowy odcień, w innym wypadku kolor będzie raczej zielony.  

Ze względu na mniejszą ilość turystów oraz lepszy kąt padania promieni słonecznych, na tę wycieczkę polecamy wybrać się z samego rana. Flamingów też może być więcej lub mniej – w zależności od sezonu. My widzieliśmy je z odległości około stu metrów, ale osoby, które były tam tydzień po nas oglądały ptaki z odległości kilku metrów. 

Campeche  

Jest to jedno z bardziej urokliwych miasteczek na mapie Meksyku. Jeśli podobał Ci się Valladolid, to i Campeche przypadnie Ci do gustu. Centrum miasta wpisane jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO.  

Całość ogrodzona jest murem, który w przeszłości miał chronić przed piratami. Na okolicznych wzniesieniach znajdują się forty, a wzdłuż oceanu ciągnie się przepiękna ścieżka biegowa z licznymi miejscami do treningu i rekreacji. Dodatkowo Campeche zostało uznane za miejsce, gdzie można podziwiać najpiękniejsze zachody słońca w Meksyku! My widzieliśmy trzy i wszystkie trzy zapierały dech w piersiach. 

Calakmul 

Dla nas numer jeden w Meksyku! Czuliśmy się jakbyśmy trafili wprost na strony National Geographic! 

Zacznijmy od Calakmul. Najłatwiej nocować w miejscowości Xpujil, oddalonej o sześćdziesiąt kilometrów od ruin i wykupić transport lub wycieczkę. Nie zdziw się, gdy przewodnik będzie kazał Ci kupować bilety w trzech różnych bramkach. Z każdej pieniądze wędrują w inne miejsce (park narodowy, okoliczne wioski itd.).  

Warto zarezerwować sobie na tę wycieczkę cały dzień; już sam kompleks ruin jest duży, a przecież chcemy także zobaczyć jaskinie nietoperzy! 

Wskazówka – zaopatrz się w wodę, jedzenie i krem z filtrem. Na miejscu nie ma żadnych sklepów, więc to co weźmiemy ze sobą musi nam wystarczyć na cały dzień.  

Same ruiny są dzikie, potężne, majestatyczne. Można się po nich wspinać i rozkoszować widokami ogromu dżungli. A są to widoki, które zapierają dech w piersiach. Do tego jeszcze odgłosy dzikich zwierząt, przelatujące nad głową tukany albo skaczące po drzewach małpy. 

Tuż obok ruin – jaskinia nietoperzy. Miejsce co najmniej nietuzinkowe. Warto dać przewodnikowi mały napiwek i poprosić, żeby Was tam zawiózł (samemu ciężko znaleźć to miejsce; nawet Google Maps pokazują pinezkę w złym miejscu).  

Spektakl najlepiej oglądać przy zachodzenie słońca. Setki, tysiące, później miliony nietoperzy wylatuje z jaskini na nocne łowy. Używając echolokacji skręcają dosłownie trzydzieści centymetrów przed naszymi twarzami, lecą pomiędzy drzewami, aby finalnie ogromną chmarą szybować po niebie. Przez pół godziny staliśmy jak wrośnięci, z ustami otwartymi z wrażenia.  

  • Transport na ruiny: 400 – 500 pesos 
  • Koszt wejścia na ruiny: 230 pesos 
  • Wycieczka na Calakmul (transport, wejście na ruiny, prowiant): 1300 pesos 

I to by było na tyle. Trochę dużo informacji, co? Dzisiaj wyszło trochę bardziej wyczerpująco, ale nie sposób, krótko pisać o miejscach tak pięknych i niepowtarzalnych. 

Jedno jest pewne – półwysep Jukatan Cię nie rozczaruje 😊. 

Comments

    1. Post
      Author

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.